| Buntowniczy dwulatkowie, a może nieposłuszni rodzice? |
| poniedziałek, 17 stycznia 2011 12:48 | |||
|
Dwulatek potrafi być już prawdziwym buntownikiem, który rozstawia po kątach rodziców. Jego ulubionym zwrotem staje się „nie” i „nie chcę”. Często także to rodzice nie rozumieją dziecka i komunikatów, które ono wysyła. Co zrobić, żeby nasze dziecko nas posłuchało i z małego buntownika, stało się znów małym odkrywcą? Radzi Patrycja Ponikiewska, coach rodzicielski z Akademii Inspiracji, specjalizującej się w rozwiązywaniu problemów wychowawczych.
Dwulatek jak globtroter
Już przed drugim rokiem życia dzieci zaczynają świadomie eksplorować świat – po zdobyciu podstawowej umiejętności mówienia, stają się coraz bardziej świadome swoich możliwości wpływania na otoczenie, co ma intensywne znaczenie dla rozwoju dziecka już od trzeciego roku życia. Właśnie w tym okresie nieposłuszeństwo dziecka staje się coraz trudniejsze do ogarnięcia i zrozumienia przez rodziców. Zaczynają się zdarzać napady złości i awantury o zabawkę, którą dziecko koniecznie chce mieć, sweterek, którego w żadnym wypadku nie chce ubrać, albo marchewkę, która nagle przestała mu smakować.
- W tym trudnym dla rodziców okresie należy uzbroić się w cierpliwość, poznać przyczyny zachowania malucha i spojrzeć na siebie, jako na rodzica stojącego przed trudnym, ale realnym wyzwaniem wychowywania dziecka. To z pewnością pomoże zrozumieć malucha i da szansę mądrze reagować na pojawiające się problemy - mówi Patrycja Ponikiewska, psycholog i coach rodzicielski z Akademii Inspiracji.
Buntownik bez powodu?
Przede wszystkim należy pamiętać, że kilkulatki nie bywają z natury agresywne ani złośliwie. Ich bunt lub złość nie są cechami charakteru, a reakcją na zetknięcie z regułami, jakie rządzą światem osób dorosłych. To pierwszy moment, kiedy dzieci zauważają, że w domu istnieją pewne zasady, a rodzice spodziewają się od niego określonych zachowań. Jest to dla dziecka tym trudniejsze, że do trzeciego roku życia rozwojowo nie jest ono w stanie przyjąć punktu widzenia innej osoby. Maluch jest przekonany, że wszyscy myślą, czują, widzą dokładanie to samo, co on.
- Rozbrykane 3 i 4-latki niechętnie poddają się takim ograniczeniom i robią wszystko, żeby sprawdzić, na ile mogą sobie pozwolić i gdzie leżą granice, których nie wolno im przekraczać. Paradoksem może być fakt, iż owych jasnych, konkretnych granic dziecko bardzo potrzebuje - mówi Ponikiewska. - Wybryki maluchów to właśnie badanie granic cierpliwości i ram zachowania, jakie zaakceptują rodzice i poznawania skutków własnych działań. Powtarzające się napady złości są często reakcją na bezradność dziecka, które to uczy się dostosowywać do świata dorosłych – dodaje.
Spokój i konsekwencja
Rodzice 3-4-latka stoją przed trudnym zadaniem. Z jednej strony ich dziecko potrzebuje jasnych zasad i wyznaczenia granic wolności, żeby mogło poczuć się bezpiecznie i nauczyło się samokontroli. Z drugiej rodzice obawiają się, że nadmierna dyscyplina może zahamować jego rozwój i naturalne zdolności poznawcze. Sami rodzice często zdają się nie widzieć, czym tak właściwie jest i, w którym momencie zaczyna się "nadmierna dyscyplina".
Jak nauczyć malucha posłuszeństwa i respektowania norm panujących w domu i jednocześnie nie narzucać zbyt surowych zasad, które mogłyby stłamsić jego naturalną ciekawość i radość odkrywania świata? - Trzeci i czwarty rok życia to ważny okres, kiedy zwiększająca się samoświadomość malucha pozwala mu na budowanie poczucia skuteczności, siły i sprawstwa. Narzucanie zbyt surowych wymogów, np. to mama musi ubierać dziecko przed wyjściem do przedszkola, bo tak jest szybciej, a dziecko ma się do tego dostosować i koniec, może stłumić w dziecku te kształtujące się dopiero wartości - mówi Ponikiewska.
Psycholog dodaje, że rozwiązaniem jest sytuacja, w której rodzice - w ramach zdrowego rozsądku - wyznaczają dziecku obszary, w których samo może podejmować decyzje. Jeżeli pociecha marudzi przy jedzeniu, zapytajmy, co woli – płatki z mlekiem, bułkę z dżemem, czy może jogurt? W ten sposób dziecko będzie miało poczucie wpływu na podejmowane decyzje, a rodzice unikną awantur, kiedy maluch chce zjeść na śniadanie czekoladę. Jeśli problemem jest wybór ubrania przed wyjściem do przedszkola, można podsunąć maluchowi trzy sweterki i pozwolić, żeby sam wybrał ten, w którym chce wyjść. Takie działanie stwarza dziecku pozory samodzielnego wyboru, podczas gdy to rodzic, mając odpowiednią wiedzę, podejmuje rzeczywiste decyzje – mówi.
Również ilość ma znaczenie. Zdaniem Ponikiewskiej lepiej nie poszerzać wachlarza możliwości, np. otwierając dziecku całą szafę, bo wybór może okazać się zbyt trudny lub - co gorsza - skończyć pomysłem ubrania letnich sandałków w styczniu. Obranie podobnej strategii ma również inną ważną zaletę - w przypadku, gdy maluch jednak nie będzie chciał się ubrać, można odwołać się do faktu, że przecież sam podjął decyzję. Dziecko uczy się w ten sposób konsekwencji w działaniu i podejmowaniu wyborów.
Pomoc psychologa jest potrzebna?
U większości dzieci bunt i wybuchy złości są jedynie naturalnym etapem rozwoju. Maluchy zaczynają odkrywać istnienie emocji a z czasem uczą się je rozpoznawać i nad nimi panować. Zdarza się jednak, że niekontrolowane wybuchy złości i agresji są oznaką poważniejszych problemów, z jakimi boryka się dziecko. Jeśli rodzice czują, że nie mają wpływu na zachowanie swojej pociechy, a ta ma coraz większe problemy np. agresją, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym. Ten może pomóc maluchowi w nauce nazywania i kontrolowania emocji oraz wskazać rodzicom najskuteczniejsze sposoby nawiązywania relacji i wspierania dziecka. Należy pamiętać, iż rodzina jest spójnym systemem. W tym rozumieniu niegrzeczne dziecko wpływa na całą rodzinę, a cała rodzina swoim zachowaniem często generuje niesforne zachowania dziecka. Dlatego też praca z psychologiem jest najbardziej efektywna, gdy odbywa się ze wszystkimi członkami rodziny.
Zdaniem eksperta Gdzie rodzice niegrzecznych maluchów szukają pomocy? -mówi psycholog Patrycja Ponikiewska z Akademii Inspiracji
Coraz częściej decydują się na udział w specjalistycznych warsztatach stworzonych z myślą właśnie o rodzicach. Zajęcia prowadzone przez doświadczonych psychologów i pedagogów pomagają im w nawiązywaniu bliskich więzi z dziećmi i podpowiadają, jak rozwiązywać problemy wychowawcze. Takie kursy cieszą się rosnącą popularnością, co świadczy o tym, że do Polski dotarła wreszcie moda na świadome i odpowiedzialne rodzicielstwo.
Informacja Prasowa 17-01-2011 KONTAKT DLA MEDIÓW Anna Tobor/ Guarana Communications tel. 517 854 244 e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|









Wychowywanie niegrzecznego malucha to prawdziwe wyzwanie, jednak rodzice nie są pozostawieni sami sobie. Mogą liczyć na doświadczenie krewnych, fachową literaturę, pomoc psychologów dziecięcych czy coachów rodzicielskich. 